Uwielbiam wszelkiego rodziaju cytaty i aforyzmy. Mogłabym je tak przeglądać na wszystkich stronach godzinami i nie nudzi mi się to absolutnie! Mam nawet taki pluszowy notes, kiedy w latach mojej edykacji w gimnazjum pisałam sobie tam różne rzeczy, zwykle o jakiejś tam miłości, przyjaźni :D Wiadomo, jak to samotna nastolatka :P
Natomiast, cytatem na dziś jest: Karykaturą dumy jest arogancja.
Wszystkie cytaty na temat arogancji, bezczelności itp. najlepiej oddają atmosferę dzisiejszego wieczora! Oczywiście bylismy dziisaj w barze i opijaliśmy naszych wszystkich wiejskich inżynierów tego tygodnia, tzn. ja prowadziłam, więc dupa, ale oczywiście byłam z nimi ^^ Mam przyjaciółkę, bardzo dobrą. Kiedyś miałyśmy jeszcze jedną, która później z czasem miała nas głęboko tam, gdzie promienie cudownego słońca nie dochodzą. Ale pisałam już kiedyś o tym. Już przez dłuższy czas z nami się nie spotykała, ale śpiewam z nią w chórze, więc mimo wszystko gadałyśmy. Ostatnio mniej, ale to tylko przez nią, bo ja zawsze chętnie pogadam, a że ona nie chce to cóż.
I co? Wychodzę dzisiaj z takiej sobie loży, najpierw ta moja przyjaciółka, druga koleżanka no i ja. Siedziała tam ze swoją super nową ekipą, więc popatrzyłam się, bo chciałam powiedzieć "cześć", jak wypada. I CO?! Popatrzyła się na mnie, udając, że grzebie w torebce (bo robiła to od 5 minut kiedy się ubierałyśmy - widziałam xD), po czym od razu znowu patrzyła w torebkę. No myślałam, że wyjdę z siebie. Ale ją zwyzywałam, jak już wyszłam. No to się w głowie nie mieści, dalczego tak jest?
Ja rozumiem, gdybyśmy się znały 2 lata. No sorry man, nie wyszło. Ale kurde, żeby znać się od dzieciństwa, mieszkać w tej małej mieścinie razem odkąd pamiętami, a teraz udawać....że po prostu się kogoś nie zna? Nie mogę w to uwierzyć.
Co najlepsze. Teraz ma koleżanki z miasta, ze swojej szkoły, plus jedną z naszej mieściny. Której btw. kiedyś nie znosiła. Wolelibyście nie wiedzieć, co o niej mówiła. Kiedy jechałyśmy zobaczyć listy do swoich szkół te 3 lata temu, z kim jesteśmy, jak zobaczyła, że to własnie ONA poszła do tej szkoły, była tak wściekła.
Ja jej życzę jak najlepiej, bo w końcu zbyt długo się kumplowałyśmy, żeby mogła być dla mnie obojętna. Ale nie wierzę w to, że ludzie tak się zmieniają, że potrafią takimi być.
I dlatego mówiłam o tym cytacie, że karykaturą dumy jest arogancja. Pewnie, duma w niektórych sytacjach jest okej, tylko czasem myślimy, że właśnie teraz unosimy się dumą, która w tym momencie jest odpowiednia, a zamienia się ona w arogancję i bezczelność!
Nadal nie wierzę.
A tak odchodząc od tematu. Śpiewanie wychodziło nam dzisiaj świetnie, będę śpiewać jutro po góralsku!! Nie mogę się doczekać <3 No i zmieniłam szablon, w końcu nie jestem już ruda, więc nie oddawał całej mnie :P A wrzosy baardzo lubię, które od dzisiaj tutaj też mam :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Dawno mnie tutaj nie było! A przez ten czas wydarzyły się miłe rzeczy :) Oczywiście chciałam napisać wcześniej, ale wtedy gdy chciałam, miałam jakiś taki humor do bani, więc nie chciałam tutaj się żalić :P
Otóż w ciągu ostatnich dwóch tygodni miałam studniówkę, na której było ( co dziwne ) bardzo fajnie! Muzyka świetna, dużo dużo tańców, sporo % nielegalnie wniesionych, bez specjalnych przeszkód i wspaniała zabawa :D Mogę w stu procentach przyznać, że dobrze się bawiłam.
W ten piątek urządziłam sobie z przyjaciółką taki babski wieczór. Brakowało mi tego bardzo. Ostatnio obie jesteśmy tak zabiegane, że szok. Każdy weekend zajęty i widzimy się tylko na siłowni albo w autobusie, co nie sprzyja wszystkim tematom naszych rozmów :P I tak sobie posiedziałyśmy przez 5,5 godziny, zrobiłyśmy dobre jedzonko, wypiłyśmy malibu i trochę wina, zapaliłyśmy od dawna upragnioną sziszę, która właśnie w ten dzień smakowała MISTRZOWSKO! Jak nigdy dosłownie!
A dzisiaj w szkole nie byłam, bo pojechałam z moim cudownym chłopem na egzamin. I mogę z uśmiechem i dumą oznajmić, że jest inżynierem z oceną 4,5! Ale jestem z niego dumna :) Tak się strasznie stresowałam kiedy wszedł do tej sali, dosłownie łzy mi się w oczach zbierały, kiedy pomyślałam, że musi tam przed nimi stać. I jednocześnie myślałam sobie, jak on się stresował kiedy zdawałam prawo jazdy, a to trwało o jakies całe 35 minut dłużej! :D Bo po 5 minutach został inżynierem :)
Co do moich postanowień noworocznych. Stresowałam się geografią, z której ostatnio dostałam 5 z minusem :D i jeste bardzo z tego zadowolona! Dziś zaczynam czwarty tydzień na siłowni po 3 lub 2 razy w tygodniu, co też mnie cieszy, bo czuję się o niebo lepiej :) Ostatnio przeszłam ponad 12 km w 69 minut na stepperze :D Także zbieram się i lecę na siłownie!
Miłego dnia :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Postanowienia noworoczne wywracają nasze życie do góry nogami, czasem w większym stopniu, mniejszym lub.. w ogóle! We wcześniejszej notce pisałam o tym, że postanawiam sobie bycie bardziej pewną siebie w tym, co robię. Poza tym chciałam schudnąć i dobrze czuć się wraz z ludźmi, z którymi muszę przebywać na codzien w instytucji, zwanej szkołą ;) Dzisiaj już siódmy dzień nowego roku, czyli AŻ cały tydzień :D Co do tej pory się udało? Byłam w szkole 3 dni, bo w piątek wolne - wiadomo i w czwartek.. jakoś też :D Ale moja klasa jak na razie, przez te trzy dni spisywała się na medal. Może nie na złoty, ale było okej :) Pewność siebie? No jeszcze tego nie sprawdziłam do końca.. ODCHUDZANIE?:D No i tutaj jak do tej pory idzie najlepiej :D W tym tygodniu byłam już 2 razy na siłowni z przyjaciółką no a dziś idziemy kolejny raz :D Poza tym, w czwartek byłąm na tańcu towarzyskim. Po tym wszyskim bolą mnie łydki i jestem zadowolona :P Oczywiście mój największy problem to słodycze, więc uznałam, że będę robić sobie słodkie niedziele :D Ale z okazji takiej, że wczoraj było święto obchodzone bardziej niż zwykle, no to zjadam sobie kawałek ciasta, ale kruchego bez niczego i dwa cukierki :) Tak więc w tym tygodniu - żegnaj słodka niedzielo, bo był słodki piątek :D Obawiam się, że w przyszłym tygodniu też będzie słodki piątek, ponieważ mam studniówkę - chyba, że uda mi się tam nic słodkiego nie zjeść ;pAle wiem, że to jest świetny sposób :)
No i rada, że jak się zachce czegos słodkiego, wystarcyz kupić sobie paczkę jakichś owoców suszonych, aby mieć na zapas. No i zjeśc jakąś śliwkę jedną, albo daktyla i mistrz, osłodzone życie niewielkimi kaloriami :D
Przepraszam, że się tak rozpisałam na takie tematy, no ale tak to już jest :)
Co poza tym? Wczoraj pół wieczora i popołudnie przesiedzieliśmy z S. nad książkami. Zrobiłam WSZYSTKO, co miałam zrobić przez ten weekend, teaz wystarczy się tylko uczyć :D
A kolejna sprawa to dzień maturzysty. Za co ja się mam kurde przebrać? :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Jak napisałam, mam nadzieję, że będzie noworocznie.
Zawsze sobie tutaj pisałam, że jestem super szczęśliwa, bo tak jest, niczego do szczęścia mi nie brakuje. Ale klasę mam niefajną, co powoduje, że rano nie chce mi się wstawać do szkoły. Jestem przy sobie, co też mnie bardziej dołuje niż denerwuje i takie tam...
No i z tymi rzeczami wiąże się także za mała pewność siebie. Jaka to pewność siebie? Nie taka, że mam czuć się najważniejsza i tylko moje zdanie ma się liczyć. Nie. TA pewnośc siebie wiąże się z wiarą w swoją osobę, w to, co się potrafi, choć nie umie się w to uwierzyć.
Brakuje mi tego i to bardzo. Wiem np. że umiem śpiewać. Tutaj nie mówię, że jestem wybitna. Tylko po prostu nie fałszuję, śpiewam w chórze i słyszę pełno miłych słów na temat mojego głosu, gdy ktoś mnie słucha. I to jest bardzo miłe. A później zawsze jest tekst "nie możesz o tym nie myśleć, musisz wykorzystać ten głos". No i tutaj mam taką barierę, że myślę "no co wy, ja? w życiu. jest milion takich samych głosów jak mój." Ja się zwyczajnie boję, że jak wyjdę na scenę do obcych ludzi to mnie wyśmieją. Wyśmieją mój wygląd, mnie, mój głos, wszystko.
No to mamy podsumowanie tego, co tak mnie męczy i co chciałabym zmienić. Może być to takim postanowieniem :)
Kolejnym takim jest zmiana hm... no właśnie, jak to napisać? :D Chciałabym lepiej czuć się każdego dnia z ludźmi, z którymi muszę przebywać :) Zwykle przynosi mi to wiele takich głupich przemyśleń, że mogłam mieć lepszą klasę, że poleciałam do wielkiego miasta, i jak to jst możliwe, że tutaj mam tylu przyjaciół i świetnie się umiemy bawić, a tam? Tam liczy się to, żeby umieć się drugiemu podlizać. O WŁAŚNIE! I TAKĄ pewność siebie mam :D Że nie daję się zdominować ani przegadać i z tego jestem dumna!
A poza tym? Schudnąć. Zawsze mówię sobie, że to na serio i walczę, bo umiem. Ale jak nie widzę zmian to zwyczajnie się poddaję. W czwartek idziemy na taniec towarzyski. No i może jeszcze siłownia :)
Życzę Wam, żeby ten rok nie był gorszy od minionego i żeby w waszym życiu było... fajnie :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Marzy mi się kawiarnia już od nie wiem kiedy. Wiecie, że nawet jakiś czas temu zastanawialiśmy się nad tym z S. skąd by wziąć jakąś dotację, gdzie by kupić jakąś działeczkę, ale jakoś tak... wszystko upadło :) No w sumie czego my chcemy, dwa młode bachory bez kasy chcą się za to brać :D Ale mój tata od razu powiedział, że on nam pomoże, bo zawsze chciał coś takiego otworzyć. No ale nie pykło :P Może kiedyś, jak starsi będziemy? Będzie kasa i może jakoś pójdzie, to będzie spełnienie marzeń :)
Już mam obraz przed oczami, jak będzie ta kawiarnia wyglądać, jaka muzyka będzie w tle lecieć. Będę piekła ciasta, babeczki, robiła super kawy :D Btw. dziś zrobiłam sobie kawę mieloną z przyprawą do piernika, cynamonem i dwoma goździkami - no mistrzostwo, mówię wam :D PACHNIE jak piernik i jeszcze lepiej :) Tyle, że ja zwykle dolewam dużo mleka, no i przesadziłam. Zapach był, ale smak zabiłam :P
No i taka kawiarnia to cuuuudo. Fajnie tak sobie czasem coś wyobrażać. Jak sobie swój dom wyobrażam to jest łatwiej, bo są Simsy i można budować :D No a w tym wypadku, restauracja na facebooku niestety nie spełnia moich wymagań, aby mój obraz z głowy przerzucić na ekran monitora :D
Jutro Sylwester, więc pewnie już tutaj nic nie napiszę. Chętnie bym potańczyła, ale w tym roku siedzimy w domu ze znajomymi, jedzeniem i alkoholem :P Będę dziś robić kapuśniaczki i mam nadzieję, że dobre będą :)
Tymczasem lecę robić obiad, a Wam życzę super udanego Sylwestra i żeby ten przyszły rok nie był gorszy niż poprzedni :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
No to co, po świętach, moi drodzy? Szczerze powiem, że w tym roku jakoś wyjątkowo szybko minęły, co wcale mi się nie podoba. O ile pamiętam, w tamtym roku mi się dłużyły. Tzn. to było super. Bo były i były, i skończyć się nie chciały. Może dlatego, że to były pierwsze święta z S., spotkania z rodziną itp. I to było dla mnie czymś nowym zapewne :D A w tym roku raczej chciałam odpocząć. Oczywiście też były spotkania z rodziną, ale już nie było takiego mini stresu, jak w tamtym roku :P Oglądaliśmy filmy, nawet byliśmy na Listach do M no i przeleciało :) A teraz mam stos nauki i lekture do czytania i tak mi się nie chce. Koszmar, naprawdę.
W sobotę Sylwester, no i robimy go w domu u naszego kumpla. No i teraz następuje wielkie wymyślanie, co by tu zrobić do jedzenia na ciepło. Kilka pomysłów jest, ale co wymyślimy to nie wiem.
Dzisiaj idziemy na poświąteczny miting do kumpla, więc troszkę się 'rozerwiemy' :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Tak mi się przypomniały moje marzenia o prowansalskiej kuchni w moim przyszłym domu z moim przyszłym mężem :) Fajnie, nie? A w sypialni urocza toaletka, mająca piękne kształty... niczym kobiece :)
Dawno mnie tutaj nie było, ale takie jakieś życie zabiegane, ale za to jakie piękne. Czym tu się martwić? Idą święta, nawet śnieg pada! Wszyscy się weselą, nawet na próbach śpiewu genialna atmosfera, co sprawia, że jest super klimat. W domach się lepi pierogi, choinki ubiera i robi pierniczki. I to wszystko jest jakieś beztroskie, spokojne, urocze :) A czemu? Bo szkoła się kończy! Tak, to jest główny powód. Nic mi się w życiu tak nie udało, jak ta szkoła xD Teraz mnie to śmieszy, oczywiście i nawet z chęcią tam jutro pojadę, wiedząc, że to już koniec na ten rok kalendarzowy, a nawet jakieś herbatki moje ulubione w prezencie dostanę :D
Chcę zrobić rodzicom kalendarz na święta ze zdjęciami itp. Zawsze mam jakieś pomysły, jak takie rzecyz ogarnąć, no ale nie wiem jak to zrobić. Nie chcę, żeby był taki zwykły. Zdjęcia, numerki, miesiąc i następna kartka. Coś bym tam chciała dodać. OCzywiście rzeczy do zdobienia w empiku np. są bardzo drogie, np. 3 gałązki ususzonych kwiatków o długości 10 cm za 15 zł, więc myślę, że się nie skuszę, bo to będzie bez sensu :D Może jakieś pomysły?
I tak btw. dostałam już prawko i tak bujam się samochodem po mojej wsi, SAMA, bez pasażera obok :D No i w inne wsie i miasta wjeżdżam, ale już z pasażerem :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Zawsze uważałam, że życie jest piękne. Przez ostatnie dni, a może nawet tygodnie ciągły stres. Choroba podczas matur próbnych, oddawanie matur w tamtym i w tym tygodniu, co sprawiało, że wszyscy się bali, bo tak nauczyciele straszyli, a dziś egzamin na prawo jazdy.
Najbardziej bałam się geografii, ponieważ facet jest ogólnie bardzo spoko, ale jeśli widzi, że ktoś się nie uczy, jest na niego mega cięty. Ostro nas postraszył, przez co jeszcze bardziej mnie to zestresowało. Liczyłam sobie procenty, ale nie da się tego tak super policzyć, bo odpowiedzi są często opisowe, trzeba wymyślać - nie wiadomo, jak to oceni ;p No i tak oto, na pewnej przerwie w sali, przy ponad 50 uczniach z różnych klas, nauczyciel czytał wyniki. Bałam się jak nigdy, bo naprawdę stresowało mnie to, że powypisywałam tam jakieś pierdoły, tym bardziej, że o zdawaniu geografii późno zdecydowałam. Kiedy usłyszałam, jak mówi do mnie "gratuluję" byłam mega podjarana : D No i mam 70% z próbnej, do której jakoś specjalnie się nie przygotowywałam, bo właściwie od wrzesnia skupiałąm się na matmie :)
A dziś? Drugi egzamin na prawko. Było mi wszystko obojętne, naprawdę. Stresowałam się strasznie, że aż mi się płakać chciało. ale.. ZDAŁAM :D A co najlepsze, miałam tego samego egzaminatora i to samo auto xD to było bardzo dziwne, myślałam, czy to jest możliwe, ale pewnie zdarza się raz na milion :P Oczywiście gościu mnie nie poznał, no ale udało się :D
Kocham wszystko co wokół mnie, naprawdę :D I ciesze się, że mój najukochańszy chłopak i rodzice tak mnie wspierają :* Mam naprawdę super życie :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
W końcu mogę napisać o czymś, co wzbudziło moje zainteresowanie :D Zawsze kiedy zauważę coś fajnego w jakimkolwiek miejscu, nie mogę o tym napisać. Teraz jestem chora, siedzę w domu i oglądałam dzień dobry tvn. Zawsze patrzę jakie dziś tematy no i oglądam o tych godzinach, podczas, których leci rozmowa na dany temat.
No i dzisiaj jednym z tematów rozmów było zawieranie małżeństw w młodym wieku. Pokazali jakiś materiał o 18nastolatkach, które chciały lub były w ciąży, a później w studio rozmawiali z babkami gwiazdkami, które zawarły małżeństwo mając 20-23 lata. Mówiły m.in. o tym, że mając 22 lata my wcale się nie znamy, więc powinno się zabronić brania śłubu w tak młodym wieku. Rozumiem, że czasem możemy siebie aż tak bardzo nie znać, na wylot. Ale jeżeli chodzi np. o mnie. Spędzam sporo czasu z moim S, w każdy weekend lub w tygodniu jestem ja u niego po doooobrych kilka godzin lub on u mnie. oboje widzimy co dzieje się w naszych domach, jak to wygląda, co robimy itp. Wydaje mi się, że można już na takim etapie zauważyć wiele podobieństw lub różności między naszymi domami. Ale wiaodmo, że na sto pro się nie znamy.
No i teraz moje zdanie - konkretnie :D Moim zdaniem wygląda to tak, że po prostu jest między takimi osobami mało luzu - ale oczywiście to moje zdanie :) A czemu tak sądzę? Jedna babka podczas tej rozmowy powiedziała, że wcześniej dbamy o siebie, troszczymy się, aby wszystko było jak najleży, a jak już jest po ślubie to facet UBIERA JAKIES DRESY, BYLE JAKA BLUZKE I CHODZI TAK PO DOMU! No BUCHNĘŁAM śmiechem!!!! Powiem tak, uwielbiam się stroić dla mojego S. jak gdzieś wychodzimy, jak przychodzę do niego, bardzo lubię dobrze wyglądać, jak pewnie każda kobieta. Ale NIGDY nie wymagam od niego koszuli i jeansów na sobie. Ja chodzę po domu w luźnym T-shircie, legginsach, ciepłych skarpetach i już. On chodzi w dresie i też jest spoko. A zwykle jest tak, że i tak jak do niego przychodzę to się przebieram. I uwielbiamy siebie takich! Uwielbiamy siebie luźnych, tak samo jak siebie wystrojonych, co jest SUPER!
Co o tym myślicie? Może u was jest tak, że kiedy się spotykacie ze swoimi to siedzicie normalnie ubrani :D Bo np. znam osoby, które bardzo lubią chodzić po domu w jeansach i okej. Ja lubię wygodę w stylu dresu, a inni lubią jeansy.
Z niektórymi rzeczami, które te kobiety tam mówiły, zgadzam się. Jak np. z tym, że każdy z partnerów chciałby realizować swoje zainteresowania, a tu żona/mąż, dziecko, trzeba się zmieniać i dupa :D I można się realizować, ale pewnie w mniejszym stopniu - ale jedna mówiła, że da się to ogarnąć :)
Może macie coś na ten temat do powiedzenia :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Czujecie święta? Ja nie czuję non stop, ale siedzę sobie, zobaczę jakąś gwiazdkę w reklamie, usłyszę jakąś piosenkę, albo po prostu pomyślę o tym miło i robi mi się tak bardzo przyjemnie :) Lubię taki stan i chciałabym żeby były już swięta, wtedy człowiek jest taki szczęśliwy, przynajmniej ja. Będę mogła się w końcu odstresować, leżeć i mysleć o samych przyjemnych rzeczach, bo póki co, stresuje mnie wszystko, co napotykam na swojej drodze.
Najabrdziej stresuje mnie to, że nie umiem uwierzyć w siebie, a jeśli mi się coś nie udaję to jeszcze bardziej ten brak wiary w siebie spada w dół i to jest najgorsze. Jest mi po prostu przykro, że jestem słaba ;)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Nie mam jakoś ostatnio zapału, żeby tutaj pisać. Tzn. raz na tydzien czy na dwa to super bo jakoś umiem znaleźć na to czas. Ale w porównaniu z wakacjami, kiedy pisałam praktycznie codziennie, to stan moich notek wygląda beznadziejnie :D Czasem mam ochotę tutaj napisac jak jadę autobusem, jestem w szkole, czy gdziekolwiek, gdzie coś ciekawego zobaczę, wpadnę na coś i chciałabym o tym opowiedzieć! Ale wiadomo, w szkole to ja się logować nie będę. Może nic by się nie stało, ale po co :) A w autobusie - to nie takie proste ;p
Bardzo lubię weekendy, cieszę się, kiedy mogę być w domu lub u S. albo gdzieś, gdzie się tak samo dobrze czuję jak właśnie w tych miejscach :) Najtragiczniejsze jest to, że one się tak szybko kończą :P! No ale, jeszcze tylko 5 miesięcy i weekendy mi się zbrzydną lub też nie :D
Już cała sobota przeleciała, rano przyszła do mnie dziewczyna na korki, strasznie długo siedziałyśmy, bo robiłyśmy pełno ćwiczeń, a poza tym czekała na autobus, więc nie powiem jej "e, idź stój na mrozie" :).
Cały dzień mam ochotę zrobić coś innego niż zwykle! Jechać gdzieś, zjeść coś, pooglądać, normalnie nie wiem xD Czasem tak mam, pewnie nie tylko ja, że lubię jak mnie ktoś obsłuży, posprząta po mnie i baj :D Ale pewnie skończy się na siedzeniu w domu, tyż piknie ;p
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Chyba naprawdę idzie zima, bo się rozchorowałam. Jak nigdy nie mam żadnych gorączek i innych tego typu rzeczy, tak w weekend mnie dopadło, akurat przed tygodniem, kiedy mamy matury próbne!
Wieczorem w sobotę bolało mnie gardło, ale dało się przeżyć. W niedzielę poszłam na próbę i do kościoła, wiedząc, że kości mnie bolą i wszystko. Chyba lepeij wymienić to, co mnie nie bolało. Rodzice szli wczesnym popołudniem na urodziny, więc zostałam skazana na samotne siedzenie w domu. Oczywiście, że tak nie było :P Od razu po kościele pojechaliśmy z S do niego i OCZYWIŚCIE dostałam obiad. Specjalnie swojego nie jadłam, bo zwyczajnie nie miałam apetytu, no ale.... :) Uwielbiam go ponad wszystko, tak się mną opiekował. Naprawdę nie miałam siły na nic, chyba jeszcze nigdy w życiu aż tak nie bolały mnie kości podczas gorączki, ale mój wybawca czuwał nade mną :) Oglądałam sobie telewizor i leżałam pod kołderką. Mogłabym tak zawsze leżeć i patrzeć na niego.
Już mnie nic nie boli, nie wliczając gardła :P Ale mam kaaaatar, co mnie strasznie wnerwia i cały dzień boli mnie głowa. Zawsze miałąm z tym problem. Ale dzisiaj boli mnie tak, jakbym miała w środku jakąś kulkę i za każdym razem kiedy ruszam głową, ona w środku też się rusza i wywołuje to niesamowity ból! Ale tylko kiedy stoję. Nie znoszę bólu głowy.
W piątek matura z geografii. Wydrukowałam sobie specjalnie z operonu, aby zobaczyć, co oni tam tworzą. Szczerze? Przez chwilę pomyślałam (i nawet zaczęłam sprawdzać), czy mogę tej matury nie pisać. Ale jeśli dobrze rozumiem, muszę mieć polski, matmę, j.obcy i inny przedmiot. No i ten inny przedmiot obowiązkooowy pewnie ^^ Na pewno, bo ich wagi się sumują na 100%. A co najlepsze, geografia ma aż 30%! Wiem, że to takie chwilowe załamanie i jak powtórzę wszystko to będzie okej. Ale zwyczajnie nie umiem się do tego zabrać, nie wiem jak się tego uczyć, nie wspominając już o tym, że wielu rzeczy nie rozumiem.
Nie ma się co poddawać! Szukam pomocy domowych na katar i ból głowy, prócz tych, które już znam xD
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Nie mam dzisiaj jakiegoś większego celu w pisaniu tej notki, ale lubię tak sobie czasem popisać, bo przecież bzdury też są czasem fajne.
Tak sobie myślę, że jestem dobrym człowiekiem, że naprawdę chciałabym tyle dobrego zrobić, no ale niewiele mogę, niestety. Ale czasem wydaje mi się, że jesem tak TOTALNIE egoistyczna, że chyba bardziej się nie da. Wczoraj na przykład, miałam ogromny napad płaczu i w ogóle wszystkiego co najgorsze. Może dlatego, że okres się zbliża? Chociaż nigdy wcześniej nic takiego się nie działo, a właścwie już w tamtym miesiącu odkryłam taką małą zmianę, więc nie wiem! Być może to dlatego, a może i nie. Wszystko mnie denerwowało, czułam się mega samotna, śpiąca i tak sobie płakałam.
Zawsze wtedy przepraszam Boga, że coś takiego się dzieje ze mną, ale zwyczajnie nie umiem nad tym zapanować. Bo dlaczego mam płakać, czemu mam się smucić? Bo mam głupią klasę i nie chcę z nikim się tam przyjaźnić, bo wiem, że potrafią obrobić dupę każdemu? Na szczęście jeszcze tylko kilka miesięcy. I właśnie to jest powodem tych moich napadów, bo ja bym się chciała zawsze śmiać i jechać do szkoły z uśmiechem. Tymczasem nie umiem, tak już po prostu jest, że jestem ze wsi i tu mam swoich wszystkich :)
Bo poza tym, mam wszystko czego mi potrzeba. Mam najwspanialszego chłopaka na świecie, który mnie kocha i jestem tego pewna. Nie wiecie nawet, jaka to radość.
Mam kochanych rodziców i dziadków, i w ogóle wszystkich.
Mam ciepło w domu i mam co jeść.
Mam nawet kilka talentów. Lubię śpiewać, rysować, tańczyć i takie inne.
Moja największa wada? Brak wiary w siebie.
Widzicie jakie wszystko mam idealne? Gdyby tylko n ie te codzienne wyjazdy do szkoły, bo przez to ten płacz. Ja po prostu nie rozumiem tych ludzi, nie potrafię, choćbym chciała. Chętnie bym wam to wszystko przedstawiła, jak to u nas wygląda, ale po co. Przykro mi strasznie, ale dziś od kilku osób usłyszałam (ponownie), że odliczają już dni, kiedy wydostaną się z tej klasy i szkoły. No cóż, nie wyszło nam :D
A już jutro Ty :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Piękną mamy jesień w tym roku, taką złocistą, słoneczną i kolorową :) Nawet jeśli nie świeci słońce to jest jakoś tak przyjemnie. Lubię czuć jej zapach.
Uwielbiam takie długie weekendy, naprawdę. Gdyby poniedziałek też był dniem wolnym - byłoby super :D Bardzo lubię niedziele, nawet wtedy gdy są zimne i deszczowe. Uwielbiam siedzieć w domu i pić erbatę, patrzeć na telewizor, po prostu robić takie najzwyklejsze rzeczy. Tylko wkurza mnie to, ze za każdym razem myślę o kolejnym dniu, że jest to poniedziałek i że znowu będę musiała jechać do miasta, do szkoły, do tych ludzi. I to mnie niesamowicie boli.
Nie żebym narzekała, wcale tego nie chce i nie lubię tego robić. Ale jest mi tak przykro, że trafiłam na takich ludzi, że nie mogę przez cały dzień być u siebie na wsi, spotykać się z wszystkimi, którzy już też mają mniej wolnego czasu. No ale przecież czasem go mają...
No i tak wczoraj wracając z S. z baru do niego, wypłakałam się, wyżaliłam. Płacz jest normalny, zawsze jeśli coś mnie wzruszyło, albo było mi źle to przy nim płakałam i pomagało mi to. Ale ostatnio tego nie robiłam i jak potrzebowałam to sama w domu wieczorem sobie popłakiwałam o to właśnie, że rano musze tam jechać. Ale jak tylko czułam łzy to mówiłam sobie, e co ja w ogóle robię, rozczulam się nad sobą jakby to był jakiś koniec świata.
Ale tak już chyba mam. Jestem towarzyska, lubię być wśród ludzi, z którymi dorbze się dogaduję i brakuje mi tego każdego dnia. No i tak pękłam, wypłakałam się ile się dało iw końcu mogłam to z siebie wyrzucić. Cieszę się, że w tym roku matura, że jeszcze trochę i koniec, że już tam nie będę musiała wracać :) I życzę sobię, żeby na studiach było lepiej. Na pewno nie będę szła taka pewna, że wszystko bedzie zajebiście, bo umiem się z ludźmi dogadać. Po prostu będzie jak będzie, a będę się modlić o to, żeby było okej ;)
W środę mam pierwsy egzamin z prawka. Bałąm sie strasznie, kiedy wiedziałam, że niedługo będę miała termin ;p Ale stwierdziłam, ze no ej, umiem jeździć, poradzę sobie, musi byc super :D Bóg mnie kocha i to dzięki Niemu wierzę, że zdam, że jest zawsze przy mnie i czuwa nade mną :)
A teraz trzeba się trochę przewietrzyć i nawdychać wiejskiego powietrza :D
Miłego DŁUGIEGOOOOO weekendu :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
Straszne jest to, jak bardzo nie ogarniam matmy. Nie umiałam ciągów, ale mnej wiecej już się nauczyłam, dzięki mojemu S. :D I dzisiaj ogarniałam kolejny zestaw powtórzeniowy. Za to mam zajebisty problem z prawdopodobieństwem, ponieważ tego k o m p l e t n i e nie ogarniam : >. Ale nie tylko ja, więc jest dobrze. Generalnie, ja mam tak, że jak liczę jakiś przykład i już nie umiem go zrobić to znajduję się w totalnej załamce. Wiem, że po prostu tego nie umiem, nie potrafię zrozumieć. Ale wiem też, że jak poćwiczę cokolwiek innego, zrobię tyle przykładów ile zrobiłam z ciągów to uda się, musi się udać :)
'Wielkie' przygotowania do matury trwają. Chciałabym, żeby wszystko poszło dobrze, bo póki co robię nawet dużo i dobrze, by było gdyby coś z tego wyszło.
Mój największy problem? Brak wiary w siebie, brak wiary w to, że moze mi się udac, chociaż wiem, że jak poćwiczę to musi być dobrze. No i co zrobić? Dupa :P
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
tagi:
2008
styczeń (5)luty (2)marzec (3)kwiecień (1)maj (11)czerwiec (5)lipiec (2)sierpien (3)wrzesień (3)listopad (1)2009
styczeń (1)luty (4)marzec (1)kwiecień (10)maj (9)czerwiec (12)lipiec (11)sierpien (4)wrzesień (3)październik (4)listopad (2)grudzień (2)2010
styczeń (4)luty (6)marzec (5)kwiecień (1)maj (8)czerwiec (11)lipiec (13)sierpien (7)wrzesień (6)październik (3)listopad (3)2011
styczeń (4)luty (10)marzec (6)kwiecień (12)maj (14)czerwiec (10)lipiec (10)sierpien (14)wrzesień (7)październik (6)listopad (4)grudzień (5)2012
styczeń (4)
________________________________
szablonet